Statystyki odwiedzin  

Dzisiaj: 2
Wczoraj: 20
Poprzedni tydzień: 108
Poprzedni miesiąc: 938
Ogółem: 96377

Poland 85.8%Poland
United States 5.8%United States
United Kingdom 3.1%United Kingdom
Germany 1.5%Germany
Austria 0.8%Austria
   

   

   

   

   

   

   

   

   
 
   
   

Wychowanie religijne i walka z pijaństwem

W latach 1891 - 92 powstał w Szynwałdzie dom parafialny który spełniał bardzo ważną rolę placówki społeczno kulturalnej. Został on wybudowany staraniem ks. proboszcza, członków Kółka Rolniczego, rady gminnej oraz pomocy księcia Sanguszki, który ofiarował na ten cel 2.000 koron. Uzyskano również pożyczkę z kasy miejskiej w Tarnowie. Dom ten posiadał na piętrze salę ze sceną na której urządzano różne akademie religijne i narodowe, amatorskie przedstawienia. Zapraszani prelegenci mieli wykłady o tematyce naukowej czy też gospodarczej, tu też odbywały się różne kursy. Na parterze był sklep Kółka Rolniczego, biblioteka a okresowo szkoła, na piętrze w czasie budowy kościoła na sali teatralnej odprawiano nabożeństwa. Głównym zadaniem proboszcza w ciągu pierwszych piętnastu lat była walka z pijaństwem. Gdy ofiarą padł Jan Laska ojciec rodziny, zabity w pijackiej awanturze w karczmie, przez pięciu chłopców pochodzących wcale nie z najgorszych rodzin. Proboszcz postanowił wypowiedzieć nieugiętą walkę z żydowskimi karczmami i pijaństwem. Była to walka zdecydowana, radykalna i zakończona sukcesem. Karczmy były nie tylko źródłem pijaństwa, ale także gospodarczego upadku i wszelkiej nędzy. Ksiądz Siemieński nawoływał do bojkotu żydowskiego handlu i karczem zgodnie z hasłem „Nic do Żyda, nic przez Żyda”. Nie walczył siłą lecz tłumaczył tragiczne skutki uzależnienia od pijaństwa i karczmy. Nastawał na bojkot żydowskich karczm i handlu. Na miejsce karczm zakładano sklepy Kółka Rolniczego, a młodzież uczył radosnej ale kulturalnej rozrywki i chrześcijańskiej zabawy. Aby młodzież odsunąć od złego zakłada chóry, straż ogniową jasełka. Żydzi nie wytrzymując tego naporu likwidowali karczmy i gospodarstwa i opuszczali Szynwałd. To prawdopodobnie w akcie zemsty za ich namową, a morze nawet zapłatą została spalona w 1893 roku pierwsza ochronka sióstr Służebniczek w Szynwałdzie. Kiedy ostatni żyd opuszczał Szynwałd na wierzy kościelnej uderzono w dzwony. Były to dzwony zwycięstwa nad wrogami chrześcijańskiej wiary i moralności.

Pomnik na pamiątkę
pozbycia się wrogów
Krzyża
(fot.1)

Tablica pamiątkowa
na pomniku pod kościołem

(fot.2)

Grota z figurką Matki Bożej

(fot.3)

Figurka w grocie

(fot.4)



Kapliczka świętego Jana (fot.5, 6)

W miejscach gdzie stały karczmy postawiono religijne pomniki (fot.1 i 2) które stoją do dziś ku przestrodze. Pod kościołem stanął krzyż z napisem "Na uczczenie Jubileuszu odkupienia i na pamiątkę pozbycia się wrogów Krzyża Chrystusowego - rok 1900". Drugi znajduje się nieopodal Ochronki Sióstr Służebniczek (fot.3 i 4). Pomnik pod kościołem poświęcił nawet ksiądz biskup Wałęga przy okazji uroczystości jubileuszu kończącego renowację misji. Biskup gratulując pozbycia się wrogów zewnętrznych Krzyża życzył również pozbycia się wrogów wewnętrznych. Ksiądz proboszcz był zagorzałym wrogiem pijaństwa o czym świadczy pewne zdarzenie. Pewnego razu spotkał na drodze gospodarza, który niósł pewną ilość butelek z wódką. Uniesiony pasterską gorliwością, proboszcz chwycił za laskę i porozbijał wszystkie butelki, a "cenny trunek" wylał się na ziemię. Można sobie wyobrazić jaki żal i złość ogarnęły poszkodowanego. Następnego dnia wezwał go na plebanię, łagodnie upomniał a za straconą wódkę zapłacił. Przykazując jednocześnie by te pieniądze spożytkował już nie na zakup nowego alkoholu ale na potrzeby swojej rodziny. Tak właśnie ks. Siemieński walczył bezkompromisowo i nieugięcie o trzeźwość swoich parafian. Nie zlikwidowano do końca problemu pijaństwa, ale znacznie go ograniczono. Dalszą walkę z tym zjawiskiem prowadzono w ramach Towarzystwa Wstrzemięźliwości. Po zlikwidowaniu karczem nastąpiło ożywienie działalności Towarzystwa. W latach 1900-1931 zapisało się do niego 1 322 osoby. Koło kościoła naprzeciw bocznego wyjścia na posesji pana Augustyna znajduje się również kapliczka świętego Jana (fot.5, 6). W chórze amatorskim i orkiestrze grało początkowo 15 muzyków przeważnie starsza młodzież. Instrumenty zakupił proboszcz przy okazji gdy likwidowano orkiestrę przy tarnowskiej katedrze. Na początku sam uczył grać, jako kleryk prowadził chór seminaryjny grał na flecie, skrzypcach i harmonii. Później uczył grać pan Zawiślak dyrektor orkiestry straży pożarnej w Tarnowie. Orkiestra była wielką atrakcją i przyczyniła się do podniesienia kulturalnego poziomu młodzieży. Następnie orkiestrą zajmował się organista pan Stańczyk. Orkiestra uświęcała nabożeństwa kościelne, procesje oraz obchody narodowe. Prawdziwą chlubą Szynwałdu był chór mieszany jak również męski. Niektórzy byli tak zdolni że sami pisali partytury chóralne na głosy. Szczytowym sukcesem był koncert chóru w Polskim Radiu w 1938 roku, śpiewano tam piosenki ludowe. Wszyscy byli rozśpiewani a chłopcy gdy szli wieczorem przez wieś pięknie śpiewali na głosy. Raz gdy jedna z dziewcząt oddała pierścionek zaręczynowy jako wotum w Tuchowie i zdecydowała się wstąpić do klasztoru, narzeczony z kolegami żegnał ją śpiewem skomponowaną na tę okazję piosenką. Po domach rano śpiewano godzinki a w kościele pięknie brzmiały Gorzkie Żale, psalmy i inne pieśni religijne. Muzykalny ks. proboszcz często przypominał parafianom powiedzenie św. Augustyna "Kto śpiewa, ten dwakroć się modli". Po pewnym czasie odkryto w orkiestrze wielki talent muzyczny Jana Stańczyka który został dyrygentem zarówno chóru, jak i orkiestry. Prawdziwą chlubą Szynwałdu stały się chóry mieszany i męski. Uczyły radosnej chrześcijańskiej zabawy, czyni tak aby młodzież miała jakieś zainteresowania, by była czymś pozytywnym zajęta w wolnym czasie. W jego wizji chór miał rozwijać wyższe uczucia, uczyć chrześcijańskiej zabawy. Tym sposobem młodzież kształtował i wychowywał. Odnowie życia moralnego służyć miały przede wszystkim misje i rekolekcje. Ksiądz proboszcz często zapraszał do ich prowadzenia redemptorystów z Mościsk i Tuchowa. Pierwsze misje redemptorystów z klasztoru Mościskiego odbyły się w czerwcu 1893 roku. W 1900 roku misje prowadził Sługa Boży ojciec Bernard Lubieński. Proboszcz umiał się z młodzieżą bawić, śmiać, żartować, dawać do rozwiązania zagadki. Lubił wesołe kulturalne zabawy, w satyrycznych powiedzeniach i wierszach przestrzegał przed zgubnym w pływem nowoczesnej mody.

Oto fragmenty niektórych wierszy:

O młodzieży żeńskiej:

Szkoda ciebie, panno, szkoda,
Zabrała twoją skromność moda.
To, co było twą ozdobą,
wzięła moda dziś ze sobą

 

Chodzisz kusa po ulicy
w krótkiej obcisłej spódnicy.
Widać gnaty, widać łydki,
choć to zwyczaj bardzo brzydki

 

O modzie męskiej:

Chłopak z siebie zrobił pana,
urżną spodnie po kolana.
Biedaczysko kroi zucha,
choć po plecach wiatr mu dmucha

   
© "MIĘDZY NIEBEM A SZYNWAŁDEM" - Nieoficjalny serwis o Parafii N.M.P. Szkaplerznej w Szynwałdzie. Wszelkie prawa zastrzeżone 2010 - 2018